Ernesto „Che” Guevara to postać budząca skrajne emocje — kochana przez ludność Globalnego Południa, a znienawidzona przez wolnorynkowe i konserwatywne elity. W ostatnich latach jednym z najpopularniejszych argumentów mających zdyskredytować rewolucjonistę stał się zarzut rasizmu. Czy ma on jednak jakiekolwiek potwierdzenie w faktach, czy jest jedynie sprawnie spreparowaną manipulacją?
Geneza oskarżenia: 1952 rok
Zarzuty o nienawiść do osób czarnoskórych opierają się niemal wyłącznie na jednym rozdziale „Dzienników motocyklowych”. Opisują one podróż 24-letniego wówczas Guevary, który w lipcu 1952 roku przebywał w Caracas. W tekście pojawiają się passusy, które z dzisiejszej perspektywy są rażąco ignoranckie i powielają kolonialne stereotypy (m.in. o „leniwym” Murzynie i „oszczędnym” Portugalczyku).
Warto jednak pamiętać, kim był wtedy Ernesto. Był młodym człowiekiem z zamożnej argentyńskiej rodziny, który po raz pierwszy doświadczał szoku kulturowego. Co ważniejsze, on sam krytycznie odniósł się do swoich zapisków w epilogu dzieła:
„Osoba, która sporządziła te zapiski, umarła, stanąwszy ponownie na ziemi argentyńskiej... To błąkanie się po naszej wielkiej Ameryce odmieniło mnie bardziej, niż się spodziewałem”.
Od ignorancji do solidarności
Prawdziwym sprawdzianem poglądów nie są młodzieńcze notatki, lecz późniejsza praktyka polityczna. Już w 1959 roku, na długo przed zniesieniem segregacji rasowej w Stanach Zjednoczonych, Guevara nalegał na integrację rasową kubańskich uczelni:
„Uniwersytet musi przyjąć kolory czarnoskórych i mulatów — i nie chodzi mi tylko o uczniów, ale i o wykładowców. Musi przyjąć kolory ludu, bo uniwersytet jest dziedzictwem nikogo innego, jak właśnie ludu Kuby”.
Jego postawa wybrzmiała donośnie również na forum międzynarodowym. W 1964 roku przed Organizacją Narodów Zjednoczonych potępił hipokryzję USA:
„Ci, którzy zabijają własne dzieci i codziennie dyskryminują je z powodu koloru skóry (...) jak mogą uważać się za strażników wolności?”.
Międzynarodowa koalicja antykolonialna
Guevara nie ograniczał się do retoryki. Ryzykował życie jako instruktor wojskowy w Kongu, wspierając lewicowych buntowników w walce z kolonializmem. To zaangażowanie sprawiło, że liderzy ruchów wyzwoleńczych i antyrasistowskich widzieli w nim sojusznika. Ciepło o Che wypowiadali się m.in.:
- Nelson Mandela,
- Malcolm X,
- Frantz Fanon,
- Stokely Carmichael.
Freddie Ilanga, kongijski tłumacz Guevary, wspominał go krótko: „Okazywał taki sam szacunek czarnym, jak i białym”.
Podsumowanie
Wczesne uprzedzenia Ernesta Guevary były wynikiem klasy społecznej i środowiska, w którym się wychował — były efektem ignorancji, nie nienawiści. Dalsza droga życiowa Che — od integracji Kuby po walki w Afryce — stanowi radykalne zaprzeczenie rasizmu. Sprowadzanie jego postaci do kilku niefortunnych zdań z czasu studiów jest prymitywną manipulacją, ignorującą istotę jego walki o wyzwolenie wszystkich uciśnionych, bez względu na kolor skóry.
