Ostatnie wybory na urząd Prezydenta RP, podobnie jak sondaże obrazujące poparcie dla partii politycznych, coraz wyraźniej kreślą kontury rosnącej siły, której twarzą jest Grzegorz Braun. Choć polityk ten znany jest głównie z kontrowersji, barwnych wypowiedzi i radykalnych poglądów, warto spojrzeć na kierowany przez niego ruch z perspektywy historycznej. Taka analiza prowadzi bowiem do nader niepokojących wniosków.
Czym było Christus Rex, a czym jest KKP?
Partia Rexistowska, powołana do życia przez Leona Degrelle’a w Belgii w pierwszej połowie lat 30. XX wieku, zaczynała jako skrajnie prawicowy i radykalnie katolicki ruch, stawiający na „odrodzenie moralne” – zarówno społeczne, jak i religijne. Początkowo rexiści nie stanowili istotnej siły na belgijskiej scenie politycznej, jednak celna krytyka korupcji, skandali i nieudolności ówczesnego rządu pozwoliła im w 1936 roku zdobyć aż 11% poparcia.
Po napaści III Rzeszy na Belgię rexiści otwarcie podjęli kolaborację z nazistami. Umożliwiło im to przejęcie kontroli nad mediami i administracją regionalną oraz sformowanie własnych bojówek. Członkowie ruchu walczyli później przeciwko Związkowi Radzieckiemu w szeregach kolaboracyjnej formacji Waffen-SS „Legion Waloński”, którą początkowo dowodził sam Degrelle. Kres rexizmowi położyło wkroczenie aliantów – elity partii zostały rozstrzelane, a samo ugrupowanie rozwiązane.
Grzegorz Braun to z kolei skrajnie prawicowy polityk, który swoją przygodę z wielką polityką zaczął od kandydowania do Senatu w 2007 roku, by później ubiegać się o prezydenturę w roku 2015. Prawdziwą rozpoznawalność dało mu jednak wejście w struktury Konfederacji Wolność i Niepodległość oraz zdobycie mandatu poselskiego w 2019 roku. Własną formację, wchodzącą w skład Konfederacji, zarejestrował rok później pod nazwą Konfederacja Korony Polskiej. Według obserwatorów miała ona stanowić „spoiwo” między wolnorynkowcami z partii KORWiN (dziś Nowa Nadzieja) a narodowcami z Ruchu Narodowego. Partia Brauna wyróżniała się jednak znacznie silniejszym akcentem religijnym – jako jedyna wprost odwoływała się do idei Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski, a wśród jej członków wyraźna była podatność na rozmaite teorie spiskowe.
Przyjrzyjmy się zatem bliżej analogiom łączącym obie formacje, by ocenić, w jakim stopniu jedna jest ideową spadkobierczynią drugiej.
Tradycjonalistyczny katolicyzm
Fundamentem obu ruchów jest silne podkreślanie roli Kościoła oraz tradycyjnych norm moralnych. Ich „rewolucja moralna” ma jeden, nieskrywany cel: narzucenie społeczeństwu pełnej integralności z nauką Kościoła katolickiego, który ma stać się podstawą porządku prawnego i społecznego. Fetyszyzacja tradycyjnego modelu rodziny, wiara w literalną nieomylność Pisma Świętego, nierozerwalny splot ultrakatolicyzmu z patriotyzmem, a także walka z szeroko pojętą „postępowością” – komunizmem, feminizmem czy prawami osób LGBT – to elementy, które najmocniej upodabniają Grzegorza Brauna do Leona Degrelle’a.
Intronizacja
Zarówno rexiści, jak i brauniści odwołują się w swoich programach i nazwach do koncepcji monarchii, w której władcą ma być nie tylko ziemski król, ale przede wszystkim biblijny Jezus Chrystus. Korona oraz łacińskie „Rex” nawiązują do – o ironio – żydowskiego cieśli z Nazaretu, któremu ową koronę ofiarowali zarówno Degrelle, jak i 90 lat później Braun. Można przypuszczać, że założyciel chrześcijaństwa raczej nie przyjąłby tego symbolu ziemskiej władzy i ucisku, przypominając o swoim „królestwie nie z tego świata”. Jego pacyfizm i wezwanie do miłości bliźniego również zdają się umykać obu liderom. Warto przy tym dodać, że ruch intronizacyjny w formie propagowanej przez te środowiska nie jest uznawany przez Watykan.
Antysemityzm
Poglądy Leona Degrelle’a i Grzegorza Brauna na kwestię żydowską są niemal bliźniacze. Obaj oparli swoją retorykę na teoriach spiskowych. Według Degrelle’a Żydzi byli winni wybuchu II wojny światowej; Braun natomiast przekonuje, że „spisek żydowski” ma na celu utworzenie na terytorium Polski „drugiego Izraela”. Jak grzmiał podczas jednego z wystąpień: „Żydzi są wrogami Polski, polskiej niepodległości, narodu polskiego; z ich perspektywy horyzont zdarzeń to wrogie przejęcie terytorium”. Obaj również podważają prawdę o Holokauście – mimo że przywódca rexistów był trybikiem w machinie zagłady, a lider KKP żyje w czasach, gdy ludobójstwo dokonane przez III Rzeszę jest udokumentowane ponad wszelką wątpliwość.
Oczywiście różni ich praktyka. KKP „jedynie” sączy nienawiść i teorie spiskowe, co jednak może w przyszłości doprowadzić do tragedii znacznie większej niż zgaszenie chanukowych świec gaśnicą. Na razie nic nie zapowiada zbrojnej walki na wzór Degrelle’a, który zresztą do końca życia żałował jedynie tego, że mu się „nie udało”, deklarując, że mając drugą szansę, uderzyłby z „dużo większą siłą”.
Suwerenność gospodarcza
Tutaj widać pewne różnice w metodach. Rexiści opowiadali się za korporacjonizmem, czyli „współpracą” klas w ramach narodu. Braun z kolei otwarcie promuje narodowy liberalizm, odrzucając prawa pracownicze i przywileje socjalne. Degrelle budował poparcie wśród robotników, chłopów i burżuazji, obiecując godzenie ich interesów. Braun, choć również zabiega o rolników i przedsiębiorców, robi to poprzez postulaty często szkodliwe dla klasy pracującej (np. likwidacja płacy minimalnej) i nie wykazuje zainteresowania modelami korporacyjnymi. Mimo tych niuansów kierunek jest ten sam: dążenie do pełnego unarodowienia gospodarki, suwerenności ekonomicznej i odrzucenia demokracji na rzecz jawnego autorytaryzmu.
Fascynacja zbrodniczym mocarstwem
Rexiści przeszli drogę od sympatii, przez fascynację, aż po kolaborację z III Rzeszą. Agresja Hitlera na Belgię stała się dla nich trampoliną do władzy u boku okupanta. Nic więc dziwnego, że Konfederacja Korony Polskiej również szuka inspiracji i oparcia na Wschodzie. Powszechnie znane są ciepłe słowa Grzegorza Brauna pod adresem Federacji Rosyjskiej i Władimira Putina, który rzekomo ma oferować Europie „rozsądny konserwatyzm zamiast ideologii neomarksistowskiej”. To ludzie Brauna straszyli „ukrainizacją Polski” w obliczu fali uchodźców wojennych; to on współpracował z prorosyjskim patostreamerem Wojciechem Olszańskim czy oskarżanym o szpiegostwo Mateuszem Piskorskim. Rodzi to uzasadnione obawy, że w razie konfliktu Grzegorz Braun mógłby nie zawahać się przed kolaboracją z Rosją, byle tylko zdobyć wpływy polityczne.
Antykomunizm
Grzegorz Braun nie ukrywa swojej sympatii dla Janusza Walusia, mordercy komunistycznego działacza w RPA, co dobitnie pokazuje, że polityka stoi u niego wyżej niż życie ludzkie. Domagając się sprowadzenia Walusia do kraju, stwierdził w Sejmie: „Sytuuję się po stronie tych, którzy uważają strzelanie do sekretarzy partii komunistycznych za czyn niekoniecznie domagający się penalizacji, a w niektórych przypadkach działanie być może w stanie wyższej konieczności”. Idealnie wpisuje się to w schemat myślenia rexistów, dla których komuniści byli uosobieniem moralnej degrengolady – co lider KKP chętnie podkreśla, używając wytrychu „lewactwo”. Braun odrzuca fakt wyzwolenia Polski spod okupacji niemieckiej przez Armię Czerwoną, a PRL uznaje wyłącznie za czas zniewolenia, deklarując nienawiść do „czerwonych”. Ironią losu pozostaje fakt, że popiera go część działaczy… Komunistycznej Partii Polski.
Zagrożenie płynące z nienawiści
Grzegorz Braun jest postacią niebezpieczną. Wielokrotnie mówił o chęci „zdziesiątkowania” czy „usunięcia” osób uznanych za zdrajców – dziennikarzy „Gazety Wyborczej” czy TVN, a także posłanek Lewicy popierających prawo do aborcji. Są to deklaracje alarmujące, niezależnie od naszych poglądów. Groźby karalne („będziesz Pan wisiał”) kierował pod adresem ministra zdrowia; osoby homoseksualne nazywa „sodomitami”, gardzi uchodźcami i innowiercami. Historia pokazała, do czego prowadzi „chrześcijański faszyzm”, gdy zyska realną władzę: do zbrodni na cywilach i systemowych prześladowań. Różnica polega na tym, że belgijskie Christus Rex nie zapowiadało swoich zamiarów tak otwarcie i brutalnie, jak robi to dziś partia Brauna.
Czy ruch Brauna jest faszystowski?
Tak, choć nie jest to kopia formy znanej z XX wieku. „Rewolucyjność” KKP objawia się na razie bardziej w sferze retoryki niż czynów. Braun, mimo deklaracji o chęci obalenia demokracji, wybiera na razie bezpieczniejszą drogę parlamentarną, kreując się na lidera „odnowy moralnej”. Jego barokowy język i teatralne gesty wpisują go w model charyzmatycznego wodza, który strasząc wyimaginowanymi zagrożeniami, popycha swoich zwolenników w stronę faszystowskiej wizji świata. Niewykluczone, że w przyszłości słynna gaśnica zastąpi swastykę, a wskazani przez wodza „zdrajcy” i „heretycy” naprawdę staną pod ścianą. W tej wizji obecne pozory wolności zastąpi twarde prawo dyktowane przez fundamentalistyczną interpretację doktryny katolickiej.
Można więc śmiało stwierdzić, że Konfederacja Korony Polskiej stanowi ideologiczną kontynuację myśli belgijskich rexistów. Grzegorz Braun nie wymyślił faszyzmu na nowo – on po prostu doskonale wpisał się w jego współczesne ramy.
